• Znajdź nas:

17 852 18 28

507 393 131

17 852 18 28


Rzeszowski Rynek Nieruchomości „Budować z głową”

2018-08-24

Jesteśmy w okresie rozwoju rynku nieruchomości. Na Rzeszowskim Rynku Nieruchomości buduje się dużo, można by stwierdzić, że bardzo dużo. Statystyki wskazują na wzrost rozpoczętych budów o ponad 16%. Także wzrosła o ponad 13% ilość wydanych pozwoleń na budowę w stosunku do roku 2017. Widać wyraźnie, że przybywa w Rzeszowie wysokich budynków mieszkalnych. Same statystyki nie odzwierciedlają w całości ile faktycznie zostanie oddanych do użytku mieszkań i w jakiej cenie. Czy znajdą one nabywców ani ile sprzeda się mieszkań na rynku wtórnym. Zarówno na budowę domu mieszkalnego jednorodzinnego jak i wieżowca XVII kondygnacyjnego potrzebne jest jedno pozwolenie na budowę. Rozpoczęcie budowy domu jednorodzinnego i wieżowca do zasadnicza różnica dla rynku. Pomimo ogromnego popytu konsumpcyjnego, dającego korzystną perspektywę trzeba budować z rozwagą, tak aby nie zachwiać proporcji pomiędzy popytem a podażą. Przyczyną niepokoju zaczyna być cena. Brakuje na rynku mieszkań małych, coraz lepiej sprzedają się mieszkania trzypokojowe. Jednak kupcy w większości obserwują, bo ich możliwości też są ograniczone. Mogą oni wybrać inną lokalizację ale najważniejsza dla nich jest cena. Tą wysokość ceny określają deweloperzy i właściciele mieszkań. O cenie decydują przede wszystkim duże firmy deweloperskie i to one mają największy wpływ na ceny. Każdy chce zarobić jak najwięcej. Do lamusa można odłożyć stwierdzenia, że spółdzielnie mieszkaniowe budują dla swoich członków po kosztach. Jednak myślenie inwestorów o budowie tylko w kategoriach maksymalnego zysku prowadzi w krótkiej perspektywie do kryzysu i zastoju na rynku. Informacje jakie docierają z rynku świadczą o krótkowzroczności niektórych. Ceny powyżej 6000 zł za 1m², do 7500 zł nawet w najlepszych lokalizacjach prowadzą nas wprost do ich przegrzania rynku. Nie ma tu większego znaczenia, że uda się w tych cenach sprzedać jeden, czy drugi wysokościowiec. Nie widać na rynku przemyślanej długofalowej polityki cenowej a jedynie chęć osiągnięcia zysku w krótkim czasie. Mniejsi inwestorzy, rynek wtórny reaguje natychmiast i ceny idą do góry. Nikt nie zastanawia się dlaczego, przestają się liczyć oczekiwania kupców, którzy mają to wszystko zaakceptować. Rynek powinien być zrównoważony i wtedy ma szanse równomiernego rozwoju. Powinni o tym pamiętać najwięksi gracze, bo to oni pierwsi najbardziej odczują też skutki takich zachowań jakie obserwujemy dzisiaj. Zostaną po prostu z setkami lub tysiącami niesprzedanych mieszkań, rozpoczętymi budowami i terenami. Nikt im nie pomoże, zostaną sami ze swoim problemem. Kiedy trend się odwróci, jak wskazuje lektura poprzednich lat, nie wystarczy już nerwowa obniżka cen. Wtedy jedyną słuszną decyzją będzie rozłożenie sprzedaży na dłuższy okres, czyli przetrzymanie gotowych nieruchomości. Kto jednak sobie na to pozwoli, kto poniesie takie koszty. Jeszcze nie tak dawno w Warszawie stało do sprzedaży ponad 10 000 gotowych mieszkań, na które nie było chętnych. To wszystko zniknęło, rynek to wchłonął a teraz sytuacja osiąga punkt kulminacyjny, ceny w Warszawie wzrosły do 12 000 -14 000 zł za 1m². Presja na wzrost cen jest duża i często wynika z przyczyn obiektywnych, nie zależnych od deweloperów. Drożeją przede wszystkim materiały budowlane i wzrastają koszty zatrudnienia. Kurczą się również tereny od budowę. Jednak wytrzymałość kupców ma też swoje granice. Ich zdolność finansowa jest ograniczona. Pozytywnym zjawiskiem stymulującym wzrost cen jest wzrost podaży i ten fakt jest informacją pocieszająca dla nabywców i całego rynku. Rekordowa ilość inwestycji w roku 2018 na Rzeszowskim Rynku może zahamować te zapędy i nie wywołać trwałego, znacznego wzrostu cen na mieszkania. Być może trzeba znów pomocy państwa dla kupujących. Czy tak się stanie, czy nadal zostanie utrzymany rozwój - zobaczymy. Spirala cen się nakręca.

 

Zbigniew Prawelski

Doradca Rynku Nieruchomości

Ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości